Błękitny
Pojechałam z planem zrobienia kolejnej przestrzeni z serii wnętrz terapeutycznych. Przestrzeń (pomimo używania przeze mnie wyłącznie bieli od dłuższego czasu) miała być w wielkiej części czerwona. Chciałam zrobić porządek w pożądaniu ostatecznie.
Ale wszystko poszło źle.
Wybrałam pomieszczenie- niebieska tapeta do zerwania- i zaczęłam. Trochę zrywałam, trochę malowałam, aż okazało się, że by pomalować czerwony… muszę zniszczyć błękit.
… a nie umiałam…
Walka trwała dni kilka, czerwony się rozchlapywał…
…błękitny trwał…
…biały starał się być mediatorem…
… a ja pożądałam.
Jest to reportaż z dramatycznego zakochiwania na które nic się nie dało poradzić.
Money
Co myślisz o zawieszeniu na ścianie obrazu, który mówi tylko o tym ile za niego zapłaciłeś?
Każdy obraz jest związany z jakimś projektem i wielu przypadkach sprzedaż obrazu oznacza rozpoczęcie owego.
Boże narodzenie
Zostałam kiedyś zaproszona do wzięcia udziału w wystawie szopek bożonarodzeniowych.
Wejście na wystawę “Hasior reinkarnacje” Krupówki 49 Zakopane.
2 czerwiec 2012 roku. Godzina 18.00.
Czerwony dywan spływa po schodach na środek ulicy. Tłum ludzi stoi dookoła. Drzwi pilnuje dwoje pracowników ochrony, ubranych elegancko, szaro, ze słuchawkami w uszach, w ciemnych okularach. Tłum szumi i szepta. “Miało już być otwarte”, “co się dzieje?”, “dlaczego nie wpuszczają?”. Wszyscy stoją dokoła dywanu. Nikt na niego nie wchodzi. Wielka, czerwona, kwadratowa przestrzeń, pusta na środku Krupówek.
18.10.
Agenci ochrony dotknęli słuchawek w uszach.
18.15
Dotknęli ich raz jeszcze i otworzyli drzwi. Jeden wszedł do środka, a drugi przed drzwiami prosił o wchodzenie pojedynczo, zatrzymanie się w progu, popatrzenie przed siebie. Wchodzącego skanowała czerwona wiązka lasera. Od czubka głowy do stóp. Od stóp do czubka głowy.
Ludzie stanęli w kolejce. Normalnie. Tak jak się to zawsze robi. Bez zbędnych pytań. Tak jest.
Dostosowanie do rzeczywistości.
Wchodzących przejmowała stojąca wcześniej przed drzwiami agentka. Obok kolejna wpatrzona w ekran monitoringu. “Proszę stanąć w wyznaczonym miejscu i popatrzeć w oko kamery”. “Proszę pobrać opis wystawy i na formularzu podpisem potwierdzić pobranie”. “Proszę przycisnąć palec do skanera linii papilarnych”. Każdy pojedynczo. Każdy tą samą procedurę. Komputer dźwiękiem potwierdza wprowadzenie każdej danej. Sprawnie i stanowczo. Następny.
Procedura wejścia na wystawę zajęła 40 minut. Każda osoba była skanowana wiązką lasera, każdej twarz była rejestrowana prze kamerę. Każdy zostawił swój podpis i każdy złożył odcisk lini papilarnych.
Na 300 osób dwie odmówiły złożenia odcisku palca.
Nikt nie zapytał o prawne podstawy naszego działania.
“Wejście na wystawę” Zuzanna Dembiec. Współpraca Mikołaj i Kinga Gruszczyńscy.
Nic
14.V.2019
Noc Muzeów Zakopane
Godzina 20.00
Na plakatach i ulotkach związanych z wydarzeniem informacja: w pracowni na Piaseckiego 14 będzie się odbywało nic.
Ludzi to nie zraziło….
Lokaj Alojzy bezskutecznie starał się zatrzymać napierające masy ludzkie, które jak zwykle waliły drzwiami i oknami, ja i Teofil tłumaczyliśmy: Co roku uważacie, że skoro noc muzeów to wolno wam wchodzić jak do siebie i zaglądać pod każdy obraz! A przecież zawiadomiliśmy: BĘDZIE SIĘ ODBYWAŁO NIC!!! WIĘC DLACZEGO NIE UDACIE SI GDZIEŚ GDZIE BĘDZIE COŚ???!!!???
Nie działało…
Stali, patrzyli, gadali…
Dziunia nie mogła spać, Pulcheria, biedne dziecko, chodziła lunatykując dookoła rzeźb na alei przed domem…
Gdyby nie alkohol nie wiem jak byśmy to przetrwali!
ILE TO CZŁOWIEK MUSI ZNIEŚĆ PRZE TYCH „MOŁOŚNIKÓW KULTURY”!!!
Zranienie brakiem
Działanie jest procesem.
Rozpoczynasz, wydaje Ci się, że wiesz w którą stronę chcesz się kierować, ale po czasie okazuje się, ze nic nie wiedziałeś.
Obraz zaczął się od słowa „TOUCH”. Miał być miękkością, czułością, miłą przyjemnością, ale okazało się, że nie mogę mu podołać. Zaczął otwierać rany z przeszłości, zbyt mocno, zbyt dużo, odłożyłam pod ścianę….
Znalazłam go sprzątając pracownię kilka lat później. Pozaciekany. Brudny. Zapomniany. Dotarło do mnie, że tak, między innymi, wyglądał dotyk w moim życiu. Niespodziewana, precyzyjnie wymierzona, wydestylowana czysta prawda. Tak genialna, że postanowiłam go wystawić.
„Zranienie Brakiem Dotyku”.
Ale… w dniu wystawy się zmienił. Rozkrwawił mnie, rozkrwawił się, zamachną rebelianckim sprayem. Zakończył kilkuletni etap. Obserwowałam go ze środka galerii kilka godzin. Docierały do mnie konsekwencje rozkrwawienia, konsekwencje użycia słowa, czarnej farby. Łączyły się przemyślenia. Ewoluowały emocje. Aż wstałam i zerwałam jedno słowo z tytułu. I wtedy został zakończony.
Stał się końcem „Zranienia Brakiem”?
„Końcem Dotyku”?
Na jego temat wiele jeszcze nie wiem…
Czas powstawania: 09. 2013- 06.2016
By Zuzanna Dembiec in
on październik 9th, 2019 · 0 Comments
Wrzucam tu stare projekty. Powybierałam te, które lubię najbardziej. Są tu ubranie, rzeczy użytkowe, rysunki, ściany, trochę sztuki ulicznej, zdjęcia z happeningów. Zrobiłam ogromną ilość dziwnych rzeczy. Wrzucam, by z jednej strony nie poszły w zapomnienie, z drugiej – by pokazać co umiem.
Wszystkie te projekty zrobiłam sama.
Wszystkie moje instalacje buduję za własnymi rękami.
Nawet elektrykę z maszyny sterowania czuciem lutowałam własnoręcznie.